Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

05 listopada 2018

Wstępne podsumowanie prac komisji śledczej

5 listopada 2018 r. komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała ostatniego świadka. Komisja pracuje od 28 miesięcy, odbyło się 121 posiedzeń, zostało przesłuchanych 140 świadków, do komisji wpłynęły tysiące dokumentów. Przedstawiamy wnioski z tych prac.

W dniu dzisiejszym (5 listopada 2018 r.) komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała ostatniego świadka. Komisja pracuje od 28 miesięcy, odbyło się 121 posiedzeń, zostało przesłuchanych 140 świadków, do komisji wpłynęły tysiące dokumentów.

Wnioski z tych prac są następujące:

Donald Tusk z całą pewnością nie panował nad państwem, nie panował nad tym, co działo się w nadzorowanych przez niego ministerstwach, a zwłaszcza w służbach specjalnych. Pozwolił aby 9-krotnie karany przestępca okradł 18 tys. Polaków, pozwolił, aby Marcin P. i jego środowisko wykorzystało jego syna do swoich przestępczych celów.

KALENDARIUM ZDARZEŃ

  1. AMBER GOLD
    • W marcu 2009 r. do III US wpływają dokumenty rejestracyjne spółki małżonków P. - wtedy jako Grupa Inwestycyjna EX. Dokumenty te nie są podpisane. Dlaczego? Ponieważ od 16 lutego 2009 r. Marcin P. przebywa w zakładzie karnym.
    • 4 czerwca 2009 r. Sąd Okręgowy w Słupsku udziela mu - przy pełnym poparciu obecnych na sali prokuratorów, przerwy w karze, z uwagi na trudną sytuację finansową młodej żony i jej matki.
    • W lipcu 2009 r. spółka zmienia nazwę na Amber Gold. Deklaruje wniesienie kapitału w wysokości 1 miliona zł. Marcin P. dysponuje pieniędzmi na wynajęcie lokalu, opłaty sądowe, notarialne, a co najważniejsze - dysponuje wysoce skomplikowanymi wzorami umów i regulaminów. Z zeznania rocznego PIT za 2009 r. Marcina P. wynika, że jego dochód wyniósł 2300 zł, a do czerwca 2009 r. w zakładzie karnym zarobił 572 zł
    • 30 października 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wpisuje AG na tzw. czarną listę, czyli listę podmiotów działających bez zezwolenia KNF. W grudniu 2009 r. KNF składa do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, podejrzewając, iż działalność może być oparta na schemacie piramidy finansowej. Mimo że od 2008 r. istnieje porozumienie między KNF a Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), na mocy którego te dwie instytucje powinny współpracować przy tego typu sprawach, KNF nie powiadamia ABW. Trzeba podkreślić - zgodnie z przepisami, osobą bezpośrednio nadzorującą zarówno ABW, jak i KNF jest premier Donald Tusk.
    • Od grudnia 2009 r. sprawą AG zajmuje się prokuratura, której działania nie tylko są nieudolne, ale wręcz momentami można odnieść wrażenie, że jest to torpedowanie postępowania.
    • Od lipca 2010 r. Amber Gold pozostaje w operacyjnym zainteresowaniu kolejnej instytucji, a mianowicie Komendy Wojewódzkiej Policji (nie mylić z Komendą Miejską, która pracowała na zlecenie prokuratury). To zainteresowanie kończy się 5 stycznia 2012 r., kiedy to dochodzi do zamknięcia sprawy operacyjnej. Efekt - zarzuty karne dla prowadzącej: w praktyce nie wykonała żadnych czynności operacyjnych z mocy Ustawy o policji ani czynności z Zarządzenia Komendy Głównej Policji (KGP). Ministrem odpowiadającym za policję był zaufany człowiek premiera - Jacek Cichocki.
    • Od listopada 2010 r. o sprawie zostaje oficjalnie powiadomiony UOKiK. Efekt - 24 sierpnia 2012 r. postanowienie o zakończeniu postępowania: "w wyniku przeprowadzonej analizy przekazu reklamowego spółki pod kątem potencjalnego wprowadzania konsumentów w błąd, Prezes UOKiK uznał, że przekaz ten w pełni znajdował odzwierciedlenie w treści oferowanych konsumentom umów, umowy te były natomiast w całości wykonywane" - !!! Tymczasem 11 dni wcześniej upadła AG i wszyscy wiedzieli, że pieniądze bezpowrotnie przepadły. Zgodnie z art. 29 ust. O ochronie konkurencji i konsumentów, nadzór nad UOKiK sprawuje sam premier, czyli Donald Tusk.

  2. LINIE LOTNICZE OLT
    • Na wiosnę 2011 r. Marcin P. zaczyna przygotowywać się do inwestowania w branżę lotniczą. W czerwcu, zaledwie kilka godzin wcześniej poznanemu prezesowi Jet Air - K. Wicherkowi, bez jakichkolwiek dokumentów przesyła ok. 10 milionów złotych.
    • Już w wakacje 2011 r. oficerowie Delegatury Gdańskiej ABW wchodzą w posiadanie wyprzedzającej wiedzy, że szykuje się taka inwestycja, kto w niej uczestniczy i że jej prawdopodobnym celem będzie wypranie pieniędzy. To bardzo ważny moment w tej historii, bowiem sektor lotniczy, to dziedzina nieustannie monitorowana przez służby specjalne. Ponadto źródła informacji ABW są bardzo poważne. Przełożony funkcjonariusza, który pozyskał te informację nie wydaje polecenia wszczęcia sprawy operacyjnej, sugerując nie zajmowanie się sprawą, którą rzekomo rozpracowuje policja. Mimo zaniechania zajęcia się aktywnie sprawą, do gdańskiej delegatury cały czas napływają informacje, potwierdzające podejrzenia co do przestępczego celu inwestowania w linie lotnicze przez Marcina P. i jego otoczenia.
    • Jednocześnie od wakacji 2011 r. zaczyna dochodzić do kontaktów między synem premiera - Michałem Tuskiem a Marcinem P., od października 2011 r. panowie aktywnie wymieniają maile.
    • 27 grudnia 2011 r. Marcin P. wysyła maila do dyrektora zarządzającego spółki OLT - "Jarek, myślałem o Michale Tusku, wydaje mi się że lepiej pozostawić nasze relacje w takim kształcie jak teraz. On może pomóc ale i zaszkodzić". Odpowiedz J. Frankowskiego "Też chciałem o tym z Tobą porozmawiać. Mam identyczne przemyślenia. Niech zostanie tak jak jest". Mimo, że Marcin P. i grupa spółek AG pozostają w negatywnym zainteresowaniu ABW i innych instytucji nadzorowanych przez premiera, 15 marca 2012 r. dochodzi do podpisania umowy o współpracy między Michałem Tuskiem a Marcinem P., jako prezesem reprezentującym spółkę OLT Express.
    • Marek Belka - były premier, prezes NBP, min. Finansów, zeznając przed Komisją powiedział, że osobiście dzwoni do premiera Tuska w sprawie AG, a zwłaszcza linii lotniczych OLT jesienią 2011 r., uprzedzając premiera, że mamy do czynienia z piramidą finansową, a tanie linie lotnicze to jak określił " palenie pieniędzy klientów". Jak zeznał przed Komisją, wedle niego premier o tym wiedział.
    • W styczniu 2012 r. Stołeczna Delegatura ABW wchodzi w posiadanie wiedzy o planowanej przestępczej działalności lotniczej Marcina P. Jak wynika z odtajnionych materiałów, wiedza ta w środowisku lotniczym jest powszechna, jak również fakt, iż będzie to mocne uderzenie w narodowego przewoźnika, czyli LOT, który cen dumpingowych OLT może nie przetrwać. Strata samego LOT to 34 miliony.
    • Z ujawnionych dowodów jasno wynika, że ABW wiedzę o AG i OLT i mocnych podejrzeniach, co do przestępczego charakteru ich działalności ma od sierpnia 2011 r.  Delegatura Gdańska, a od stycznia 2012 r. Delegatura Stołeczna. Nie wiadomo na jakiej podstawie podczas debaty sejmowej premier i jego minister mówią, że ABW posiadała wiedzę w sprawie od marca 2012 r. - to jest w świetle ustaleń Komisji informacja bezspornie nieprawdziwa.
    • 24 maja 2012 r. Szef ABW wysyła pismo do premiera D. Tuska i 5 innych najważniejszych osób w państwie, w którym informuje, o podejrzeniu istnienia piramidy finansowej Amber Gold, wskazując, że poszkodowanych może być kilkadziesiąt tysięcy osób, a linie lotnicze mają służyć do wyprowadzania środków Polaków.
    • Szef ABW K. Bondaryk korzysta w tym celu z art. 18 ust. O ABW, który mówi: "Szef Agencji... przekazuje niezwłocznie Prezesowi Rady Ministrów informacje mogące mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji Rzeczpospolitej Polskiej".
    • Ta sama ustawa o ABW określa bardzo szerokie uprawnienia operacyjne dla służb - ale mimo iż uznano, że występuje istotne zagrożenie bezpieczeństwa państwa - żadne techniki nie zostają wdrożone, np. podsłuch.
    • Kwiecień, maj, czerwiec i lipiec 2012 r. to jak dziś wiemy okres w którym niczego nieświadomi Polacy wpłacają najwięcej środków do Amber Gold.
    • 17 lipca 2012 r. Michał Tusk napisał do dyrektora Frankowskiego mail, w którym prosi o "rozluźnienie współpracy", a dzień później - 18 lipca 2012 r., zostaje napisany pierwszy w tej sprawie wniosek do sądu o zgodę na założenie podsłuchu Marcinowi P.
    • 27 lipca 2012 r. zostaje ogłoszona upadłość spółki OLT Express Regional.
    • 31 lipca 2012 r. zostaje ogłoszona upadłość OLT Express Poland.
    • To dwie spółki lotnicze podlegające kontroli Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który to urząd podlegał Ministrowi Infrastruktury - Sławomirowi Nowakowi. Maricna P. nie spełniał warunków, aby otrzymać koncesję lotniczą. Na każdym etapie działalności istniały podstawy, aby odebrać koncesje i to z rygorem natychmiastowej wykonalności. Jednym z adresatów notatki Szefa ABW był właśnie minister Nowak, jak wiadomo jeden z najbardziej zaufanych ludzi D. Tuska. Jak mało który urzędnik miał on w rękach instrumenty, aby zamknąć tę działalność w jeden dzień. S. Nowak podpisuje upoważnienie do kontroli i wysyła kontrolerów, ale dopiero 16 sierpnia 2012 r., czyli ok. 3 tygodnie po tym jak spółki lotnicze upadły i 3 dni po tym jak sam AG upadł. Co spowodowało, że min. Nowak dał ponad dwa miesiące Marcinowi P.? Nie wiadomo; przynajmniej min. Nowak nie potrafił tego wytłumaczyć. Jak widać Marcin P. kończy działalność na swoich warunkach, gdy wszystkie pieniądze ludzi są już z AG wyprowadzone. 

  3. OPÓŹNIONE I NIESKUTECZNE REAKCJE ORGANÓW PAŃSTWA

    Żadna z grupy spółek Marcina P. w zasadzie przez okres 3 lat, nie płaciła podatków, nie składała ani deklaracji podatkowych, ani sprawozdań finansowych. Żaden z urzędów skarbowych, a zwłaszcza Urząd Kontroli Skarbowej (posiadający uprawnienia operacyjne i wywiad skarbowy), nie robiły z tego powodu Marcinowi P. problemów. Kontrola, i to skrajnie nieudolna rozpoczęła się w lutym 2012 r., i po kilku latach zakończyła się całkowitą porażką dla urzędu.

    2 listopada 2011r. szef KNF osobiście poinformował wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza o tym przestępczym procederze, prosząc o pomoc. A. Parafianowicz pełnił w ówczesnym okresie również funkcję Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Głównego Inspektora Kontroli Skarbowej, a więc miał pod sobą cały aparat skarbowy, wraz z wywiadem skarbowym oraz uprawnieniami operacyjnymi. Sprawował kontrolę m.in. nad bankami w zakresie procederu prania brudnych pieniędzy.

    Mimo bezspornej wiedzy o nieprawidłowościach, wiceminister finansów nie podejmuje żadnych efektywnych działań, aby zahamować okradanie niczego nieświadomych Polaków. Zaufany człowiek D. Tuska - J. V. Rostowski, zeznając przed Komisją Śledczą powiedział: "pani [M. Wassermann] zakłada, że piramida Amber Gold upadłaby szybciej, gdyby urzędy skarbowe, służby skarbowe bardziej konsekwentnie egzekwowały powinności od AG. Ja zasadniczo się z tą tezą nie zgadzam, dlatego, że jestem przekonany, że człowiek, taki jak Marcin. P., bardzo przebiegły, gdyby był przyciskany, to zatrudniłby przestępczego, ale bardzo sprawnego księgowego, który by mu wszystkie papiery przygotował i urzędy skarbowe, by wszystkie te należ.., te obowiązki papierowe, dostawały od AG i jeszcze w dodatku dostawałyby pieniądze".

  4. PODSUMOWANIE

    Pracę Komisji Śledczej pokazały jednoznacznie, że Donald Tusk, jako premier nie zdał egzaminu, nie poradził sobie z rządzeniem 38-milionowym krajem.

    W wyniku braku nadzoru nad państwem, służbami i instytucjami, które D. Tusk nadzorował przy pomocy ministerstw - policja, służby skarbowe, urząd lotnictwa cywilnego, czy też bezpośrednio - jak służby specjalne, Komisja Nadzoru Finansowego czy Urząd Konkurencji i Konsumentów - 18 tys. Polaków straciło 850 milionów zł.

    Jest rzeczą niespotkaną, w dużym kraju w środku Europy, aby 9-krotnie karany oszust założył linie lotnicze, będące konkurencją dla narodowego przewoźnika, a służby specjalne przez wiele miesięcy nie reagowały.

    Jest rzeczą niespotykaną, aby do współpracy przy tworzeniu tych linii ten 9-krotnie karany oszust zatrudnił syna urzędującego Premiera, a służby specjalne tego faktu w ogóle nie zauważyły.

    Przez 3 lata żadna z instytucji państwa nie potrafiła skutecznie stanąć na drodze przestępczej działalności Marcina P. Donald Tusk w swoim exposé z 2007 r. powiedział za Norwidem: "WOLNI LUDZIE TWORZYĆ CZAS" - prace Komisji pokazały, że był to czas wolności dla przestępców, takich jak Marcin P., a dla zwykłych ludzi, nie chronionych przez organy państwa - czas krzywdy i poniżenia.






Powrót