Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

04 lipca 2018

Podsumowanie zeznań świadków Korzeniewskiego i Bogumił

W środę, 4 lipca odbyły się dwa przesłuchania przez komisję śledczą ds. Amber Gold - Artura Korzeniewskiego, byłego Zastępcy Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku oraz jego przełożonej, Małgorzaty Bogumił.

Jako pierwszy zeznawał Korzeniewski, który najprawdopodobniej  dowiedział się o Amber Gold po raz pierwszy od szefa ABW na szkoleniu, które odbyło się 30 maja 2012r. 

Naczelnik Pomorskiego Urzędu Skarbowego nigdy nie wykazywał inicjatywy, by przenieść sprawę do UKS. Ironizowała więc przewodnicząca Wassermann: - Proszę Pana! Nie po to sprawa była w Pomorskim Urzędzie Skarbowym, by ją przenosić do UKS! - czym zasugerowała, że sprawa specjalnie "utkwiła" na tak długo w US.

Świadek mówił obszernie o spotkaniu 8 sierpnia 2012r. z udziałem kierownictwa ABW: - W tamtym czasie wiedziałem już, że sprawa nie trafi do UKS. Na pół godziny przed wyjściem z ABW pani Bogumił przekazała mi, że nie wchodzimy wspólnie do Amber Gold. Byłem tym zaskoczony. Nie wiem, dlaczego po kilku tygodniach przygotowań do wejścia z kontrolą do Amber Gold, nastąpiła nagła zmiana decyzji, ale nie kwestionowałem zdania pani Bogumił, bo była moim przełożonym - stwierdził świadek, dodając, że spotkanie z ABW było bardzo emocjonalne.

Świadek w dość zaskakujący sposób ocenił wcześniejsze zeznania urzędników Liszniańskiej i Ptaszyńskiego: - Ja przepraszam, że tak powiem, ale pani Liszniańska dużo wie. Pan Ptaszyński nie zrobił wielu rzeczy, które powinien był zrobić.

Przewodnicząca Wassermann przytoczyła raporty z trwających 1,5 roku kontroli kolejnych spółek Amber Gold. Wynikiem kontroli było zawsze stwierdzenie, że "podmiot nie prowadzi działalności". Świadek nie chciał oceniać pracy swoich kolegów. - Ale nie wiem, dlaczego tak to wyglądało. Natomiast były podobne sytuacje w przypadku karuzel VAT-owskich - mówił. Przewodnicząca Wassermann pytała, dlaczego kontrolowany przez świadka wywiad skarbowy przez 3 lata nie dostrzegł sprawy Amber Gold. Świadek odpowiadał, że takie podmioty nie były zwyczajowo ścigane przez wywiad. Były to zwykle zorganizowane grupy przestępcze, wyłudzenia VAT, fikcyjne faktury etc.

W pewnym momencie Korzeniewski stwierdził: - Myślę, że były duże zaniedbania ze strony administracji skarbowej.
- Czy to były świadome zaniedbania? - dopytywał poseł Krajewski.
Świadek odpowiedział: - Nie sądzę. Myślę, że to wynikało z nadmiaru pracy.
Dodał, że "UKS to jest fabryka": - To 12h pracy dziennie. Ja bym tam już nie wrócił. Państwo są skupieni na AG, ale jeśli nie ma już Amber Gold, to są inne tego typu podmioty - mówił.


Świadek zaprzeczał informacjom, które oficjalnie wpłynęły do komisji śledczej ds. Amber Gold - nie dostał 150tys. PLN nagród w ciągu 4 lat. Pytany o to, kto stał za Amber Gold, świadek odpowiedział: : Słyszałem opinię, że to były działania obcych służb wycelowane w osłabienie LOT-u. 


Jako kolejna zeznawała Małgorzata Bogumił, która dowiedziała się o Amber Gold prawdopodobnie na przełomie maja i czerwca 2012r. od wcześniejszego świadka - Korzeniewskiego.

Bogumił twierdziła, że nie odmówiła Liszniańskiej przyjęcia sprawy Amber Gold do UKS. Bogumił twierdziła też, że w sprawie ministra Nowaka i jego żony min. Parafianowicz kłamał. Kłamał na nagraniu, w którym nazywa ją "Małgośką". Świadek stwierdziła, że minister był wtedy pijany. Przewodnicząca Wassermann zapowiedziała więc konfrontację Bogumił, Liszniańskiej i min. Parafianowicza.

Bogumił oświadczyła, że w zasadzie wszystko, co wcześniejszy świadek Korzeniewski mówił nt. spotkania z 8 czerwca 2012r. było nieprawdą. Przewodnicząca Wassermann pytała więc o to, czy prawdą jest, że Bogumił wydała zakaz zajmowania się Amber Gold swojemu zastępcy (jak wcześniej stwierdził na komisji), do czasu powrotu z urlopu. - Jeśli on tak mówi, to widocznie tak było. Ja sobie tego nie przypominam, ale trudno mu nie wierzyć - zmieniła nagle ton Bogumił.

Okazało się, że minister Parafianowicz poinformował Bogumił o notatce gen. Bondaryka. Wiedziała więc o zbliżającej się aferze, ale przez 2,5 miesiąca nie zrobiła nic w tej sprawie. - A co ja mogłam zrobić? - pytała retorycznie. Dzisiejszego świadka łączyła z min. Parafianowiczem dziwna więź. Ponoć gdy składała wniosek o urlop w sierpniu 2012r. (w Bośni i Hercegowinie), minister zapytał ją, gdzie jedzie. I tym sposobem spotkali się na wakacjach na prywatne, 3-godzinne spotkanie. 

23 kwietnia 2012r. Bogumił była na liście pasażerów VIP w samolocie OLT na trasie Gdańsk-Warszawa. Świadek stwierdziła przed komisją, że to niemożliwe. Jej zdaniem leciała tylko raz do Poznania tymi liniami. Przewodnicząca Wassermann naciskała: - Czy wiedziała Pani o tym, że Amber Gold jest złym podatnikiem i podejrzanym podmiotem już w lutym 2012r.? Bogumił zaprzeczała. Twierdziła też, że Parafianowicz nie wydawał jej rozkazu wstrzymania działań w tej sprawie do momentu, aż on da sygnał, by otworzyć ten wątek. -  Ale przecież mając takie informacje musieliście Państwo się spotkać na naradę i ustalić jakiś plan działania? - dociekała Wassermann.

- Pan Gruszka z ABW chciał na mnie wymóc złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Marcina P. do prokuratury: - Nie mogłam się na to zgodzić, dlatego, że ja nie prowadziłam żadnego postępowania - mówiła, po czym chwilę później stwierdziła, że nikt nie naciskał na nią ws. Amber Gold.
- To była moja decyzja, że nie złożę zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marcina P. - mówiła Bogumił, która przyznała, że obawiała się konsekwencji, dlatego nie złożyła tego zawiadomienia.


- Byliście bardzo surowym urzędem. Karaliście podatników bardzo chętnie i bardzo szybko, za wszystko, i nikt nie jest w stanie pojąć, dlaczego pani odwołuje wejście operacyjne i dlaczego podatnik taki, jak Amber Gold, jest przez 3 lata niekarany - oznajmiła przewodnicząca komisji. Bogumił zeznała, że "w czerwcu 2012r. wyglądało na to, że Pomorski Urząd Skarbowy sobie poradzi": - Na tamtym etapie wydawało się, że przy angażowaniu ABW wszystko jest na właściwych torach - mówiła. Bogumił potwierdziła, że otrzymała kilkudziesięciotysięczne nagrody w latach, w których wybuchła afera Amber Gold. Zdaniem świadka, Korzeniewski dostał wysoką nagrodę w 2012r. "za całokształt".

Powrót