Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

14 czerwca 2018

Podsumowanie przesłuchania Tadeusza Owczarza i Mirosława Kowalskiego

W czwartek 14 czerwca komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała Tadeusza Owczarza, byłego głównego specjalistę w Departamencie Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów oraz Mirosława Kowalskiego, byłego Dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku.

Jako pierwsze ok. godz. 10:30 odbyło się przesłuchanie Tadeusza Owczarza. Świadek zeznał, że został wraz z zespołem oddelegowany do Gdańska, w celu sprawdzenia prawidłowości działania organów podatkowych. Przyznał, że w tamtym czasie posiadał jedynie szczątkowe informacje na temat Amber Gold i były to informacje pochodzące z mediów.

Przewodnicząca Wassermann pokazała świadkowi dokumenty z kontroli skarbowej z lutego 2012 r. i zapytała, czy posiada on jakąkolwiek wartość dowodową dla jakiegokolwiek urzędu w Polsce. Dokumenty te to: bilans z 30 listopada 2011 r., bilans z 31 grudnia 2011 r. oraz rachunek zysków i strat datowany na grudzień 2010 r., a więc rok wcześniej. Brakowało informacji podatkowej oraz aktualnego rachunku zysków i strat.

Owczarz wyznał, że po wejściu do pomorskiego Urzędu Skarbowego pod zespołem Departamentu Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów "ugięły się nogi" - Marcin P. przez siedem miesięcy nie składał deklaracji VATowskiej w 2012 r. 
Pomorski Urząd Skarbowy nie zareagował, ale kontrola Tadeusza Owczarza nie stwierdziła nieprawidłowości w tym urzędzie. Nie stosowano również sankcji karnych w stosunku do Marcina P., jak chodzi o inne dokumenty: CIT, PIT-4, sprawozdania finansowe etc. Przewodnicząca Wassermann zapytała więc, kto w Ministerstwie Finansów zdecydował, że kontrola zakończy się pomyślnie dla pomorskiego US. Świadek zamilkł na kilkanaście sekund, po czym odpowiedział:
- Ostateczną decyzję podejmują przełożeni. Była to konkretnie decyzja dyrektora departamentu, pana Młodzikowskiego.
Na pytanie, czy minister Rostowski osobiście interesował się pracą zespołu kontrolnego ws. Amber Gold, Owczarz przyznał, że tak.

Poseł Rzymkowski przywołał zeznania Owczarza z 16 października 2012r., kiedy to został przesłuchany przez prokuraturę gdańską. Poseł zapytał, czy świadek ma tak dobrą wiedzę i pamięta dokładne paragrafy, czy może zeznania zostały skopiowane z pendrive'a. Owczarz stwierdził, że pani prokurator zadała parę pytań, po czym prawdopodobnie przepisała protokół kontroli Amber Gold, który dostała od świadka.

Owczarz nie sugerował przełożonym zmian w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa przez Amber Gold:
- To tak, jakby kapral dyskutował z generałem wojsk, czy jest zasadne użycie czołgów, czy armat - powiedział.
Przewodnicząca Wassermann uświadomiła świadkowi, że popełnił przestępstwo. Zespół kontrolny ustalił bowiem, że sprawa Amber Gold nie wyczerpuje znamion przestępstwa, więc prokurator umorzyła postępowanie. Dziś na komisji świadek twierdził jednak inaczej.

Na pytania posłanki Arent Owczarz odpowiedział, że miał ograniczony czas na kontrolę, a długość pracy nie była przez niego ustalana. Posłanka Arent drążyła temat. Świadek przyznał, że w jego opinii czas na kontrolę był zbyt krótki i miał sygnalizować to przełożonym, zwierzył się także komisji, że nigdy nie lubił swojej pracy. 

Następnie odbyło się  przesłuchanie Mirosława Kowalskiego, byłego Dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku. Przewodnicząca Wassermann zapytała świadka, czy minister Parafianowicz poinformował go o istnieniu Amber Gold na jego terenie. Świadek wyznał, że niejednokrotnie rozmawiali na ten temat, ale nie od niego po raz pierwszy usłyszał o Amber Gold. Później Kowalski przyznał, że już zimą 2012 r. wiedział, na czym polegał proceder Amber Gold: "Ludzie lokowali pieniądze na złoto, które znajdowały się w depozycie firmy".

Przewodnicząca zapyta więc o spotkanie, w którym brały udział panie Bogumił i Liszniarska. O spotkaniu wiele nie umiał powiedzieć, ale z odpowiedzi świadka wynikało, że już w lutym 2012 r. miał informację od naczelnika pomorskiego US, że Marcin P. zapłacił 12 mln PLN zaległego podatku. Świadek przyznał, że być może przekazał ministrowi Parafianowiczowi, że toczy się postępowanie względem Amber Gold, oraz że Marcin P. wpłacił tę zaległą należność. Nikogo to jednak ponoć nie zainteresowało.

Wassermann kontynuowała wątek:
Kogo Pan poinformował, że pani Bogumił nie realizuje kontroli UKS w spółkach Marcina P.? - pytała przewodnicząca komisji śledczej. Kowalski utrzymywał, że w rozmowach z ministrem na pewno o tym mówił. Z czego wynika, że Parafianowicz wiedział o Amber Gold co najmniej od lutego 2012r.

Zapytany o wakacje w 2012 r., które miał spędzić z panem Parafianowiczem i panią Bogumił, odpowiedział:
To było spotkanie przypadkowe. Zadzwoniła do mnie pani Bogumił z informacją, że w tym samym czasie w Chorwacji jest też pan minister, więc zaproponowała odwiedziny. Zgodziłem się i zabrałem panią Bogumił, pojechaliśmy, 2-3 godziny i wróciliśmy. Nie spędziłem wakacji z panem Parafianowiczem.

Poseł Iwona Arent dociekała, czy zostały wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje ws. urzędników po Amber Gold. Zdaniem Mirosława Kowalskiego "afera Amber Gold to nieumyślny błąd ludzki". Przyznał także, że nie brał udziału w odwołaniu pani Liszniarskiej - było to oczekiwanie ministra.

Powrót