Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

03 lipca 2018

Podsumowanie przesłuchania Sławomira Langowskiego i Krzysztofa Ptaszyńskiego

We wtorek 3 lipca komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała Sławomira Langowskiego, byłego kierownika II działu kontroli podatkowej Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku oraz Krzysztofa Ptaszyńskiego, byłego Naczelnika wspomnianego US.

Jako pierwszy przesłuchiwany był Sławomir Langowski. Świadek zeznał, że o sprawie Amber Gold dowiedział się od naczelnika Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku. Z wypowiedzi Langowskiego wywnioskować można, że zapoznał się on z dokumentacją z kontroli I Urzędu Skarbowego i wówczas zdecydował o wejściu Pomorskiego US z kontrolą do Amber Gold.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann przytoczyła stenogram rozmowy kontrolerów US z Marcinem P. z 2012 r., z którego wynika, że właściciel Amber Gold nie wpuścił urzędników do firmy, a także odmówił przekazania dokumentów, twierdząc, że “nie ma czasu”. Między 2012 a 2017 r. Amber Gold było wzywane przez Pomorski US aż 19 razy.

Małgorzata Wassermann pokazała świadkowi pisma, które zostały sporządzone przez spółkę w sposób nierzetelny i błędny. Langowski przerzucił odpowiedzialność za zaniechania w tej sprawie na Naczelnika US. Świadek przyznał, że pierwszy kontakt z Komisją Nadzoru Finansowego nawiązał 20 lutego 2012 r., wcześniej nie wiedział o zainteresowaniu KNF działalnością Amber Gold. W połowie lipca jego zespół zapoznał się z dokumentacją ABW, lecz nie pamiętał, co się w niej znalazło.

O godzinie 14.00 rozpoczęło się przesłuchanie kolejnego świadka. Przed komisją śledczą ds. Amber Gold stanął Krzysztof Ptaszyński, były Naczelnik Pomorskiego Urzędy Skarbowego w Gdańsku. Małgorzata Wassermann pytała go, czy deklaracje, które zostały złożone przez Amber Gold, są zgodne z zasadami, na co świadek odpowiedział wymijająco, zasłaniając się niepamięcią. Były Naczelnik Pomorskiego US stwierdził ponadto, że nie było potrzeby zastosowania kary dyscyplinarnej, ponieważ spółka nie utrudniała przeprowadzenia kontroli.
- Dokumenty były przekazywane sukcesywnie, nie wszystkie, ale byłe przekazywane - powiedział Ptaszyński.

Wiceprzewodniczący komisji Jarosław Krajewski pytał o moment, w którym świadek dowiedział się, że Amber Gold nie kupuje metali szlachetnych, w które inwestowali klienci. Ptaszyński nie był w stanie jednoznacznie udzielić odpowiedzi na pytanie, twierdząc, że trudno jest mu się odnieść do tego faktu.
- Były prowadzone analizy, ostatecznie trudno mi powiedzieć co Urząd Pomorski ustalił i jakie były konkluzje - przyznał Ptaszyński. Dodał także, że zapoznał się z dokumentami dot. zakupu przez spółkę metali szlachetnych, lecz nie pamięta, na jaką kwotę one opiewały.

Małgorzata Wassermann zauważyła, że po zapoznaniu z dokumentacją obciążającą Amber Gold, świadek zwlekał z zawiadomieniem prokuratury przez 7 miesięcy, aż do ogłoszenia upadłości firmy i “zniknięcia” zainwestowanych przez klientów pieniędzy.
- Do czerwca nie wykonywaliście żadnych ruchów związanych z występowaniem do banku, do prokuratury, czy do KRS. Nie umie Pan wytłumaczyć, dlaczego nie podejmuje Pan żadnych kroków dyscyplinujących, które doprowadziłyby do złożenia przez Amber Gold wyjaśnień - powiedziała przewodnicząca komisji.

Ptaszyński zapewnił, że nie jest spokrewniony z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem, który mianował go na stanowisko w Pomorskim US.
- Na moje zatrudnienie nie wpływał. Pracowałem w urzędach skarbowych od 5 lat, przez 3 lata na stanowisku kierowniczym. Obecnie mam własną spółkę, której współudziałowcem jest Langowski - przyznał świadek. W ocenie Krzysztofa Ptaszyńskiego Pomorski Urząd Skarbowy działał bez zastrzeżeń.

Powrót