Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

28 czerwca 2018

Małgorzata Wassermann: Będą kolejne zawiadomienia do prokuratury

W wywiadzie dla Polskiego Radia Małgorzata Wassermann opowiedziała o swoich wrażeniach z trwających w czerwcu przesłuchań świadków w wątku dotyczącym służb skarbowych.

Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold i posłanka PiS w rozmowie z Klaudią Badurą przyznała, że materiał dowodowy, którym dysponuje komisja, dostarcza wystarczających argumentów do złożenia nowych zawiadomień do prokuratury.
- Taka skala zaniedbań, jaka była w gdańskiej skarbówce, jest rzadko spotykana. Uważam, że to nie były działania przypadkowe. Jest wiele informacji wskazujących na to, że była wiedza o nieprawidłowościach odnośnie Amber Gold, ale sprawę zamiatano pod dywan - mówiła Wassermann.

Przewodnicząca komisji odniosła się także do sytuacji po ujawnieniu afery Amber Gold.
- Ciekawe jest też to, jak postępowano po wybuchu afery. Oczywiście byli tacy ministrowie i takie instytucje, którzy przeprowadzili rzetelną kontrolę. Mam na myśli Jarosława Gowina, ówczesnego ministra sprawiedliwości. Przygotował on bowiem uczciwą białą księgę i zrobił wszystko, by ukarać osoby odpowiedzialne za tę aferę, w tym kuratora prowadzącego sprawę Marcina P. Natomiast są tacy ministrowie, jak pan Jacek Cichocki, kierujący wówczas resortem spraw wewnętrznych, czy Sławomir Nowak, w latach 2011-2013 nadzorujący transport, budownictwo i gospodarkę morską, którzy przekazywali opinii publicznej nieprawdziwe informacje - dodała posłanka PiS.

W rozmowie z redaktor Badurą, Wassermann przyznała, że nie wie, na jakim etapie są śledztwa prowadzone przez prokuraturę w sprawie wątku lotniczego oraz niedawno zakończonego wątku służb specjalnych.
- Nie mamy dostępu do bieżących akt. Poza tym, dobrze jest, gdy postępowania karne toczą się bez kamer i wiedzy osób trzecich. Natomiast słyszymy, że - co jakiś czas - są stawiane zarzuty konkretnym osobom. Najbardziej interesującym wątkiem dla pokrzywdzonych jest zawiadomienie przeciwko pracownikom banku BGŻ, który – co wynika z dokumentów - nie dopełnił obowiązku, a tym samym umożliwił Marcinowi i Katarzynie P. prowadzenie swojej działalności. Uważamy, że to zawiadomienie jest podparte bardzo mocnymi dowodami. Ale toczą się też procesy cywilne przeciwko bankowi. Komisja dostarczyła dużo materiału, który - mamy nadzieję - umożliwi pokrzywdzonym odzyskanie swoich pieniędzy. Szanse są bardzo duże - powiedziała posłanka PiS.

Źródło: PolskieRadio.pl

Powrót