Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Aktualności

16 maja 2018

Amber Gold: Przesłuchanie Krzysztofa Bondaryka

Dziś komisja ds. Amber Gold przez kilka godzin przesłuchiwała byłego Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Na środę, komisja zaplanowała przesłuchanie jednego świadka. Był nim Krzysztof Bondaryk, który w latach 2007-13 kierował pracami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Po raz pierwszy o sprawie Ambr Gold świadek dowiedział się w marcu - kwietniu 2012 roku. Miało to związek z pojawieniem się na rynku lotniczym spółki OLT. Przewodnicząca Wassermann chciała dowiedzieć się, czemu minister Cichocki poinformował sejm, że ABW zajmuje się sprawą Amber Gold od 2012, a nie 2011? Świadek uznał, że to jego działania podjęte marcu 2012 rozpoczęły właściwe prace nad tą sprawą Amber Gold i marzec 2012 roku należy uznać za początek działań ABW w sprawie AG.

Były Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego to kolejny świadek, który mówi o opieszałości prokuratury w sprawie Amber Gold. - Zdecydowałem się na interwencje u Prokuratora Generalnego, by przyspieszyć działania w tej sprawie - zeznał.

- My byliśmy przygotowani do szybkich realizacji i zabezpieczenia materiałów procesowych, ze strony prokuratury niestety był ciągły, nie chcę powiedzieć, jakaś obstrukcja, ale generalnie stawiano terminy bardziej odległe - powiedział Bondaryk.

Na dzisiejszym posiedzeniu padło kilka pytań dotyczących pisma, jakie wystosował świadek 24 maja 2012 roku, które skierowane było do najważniejszych osób w państwie, w tym premiera Tuska.

Bondaryk przyznał, że w maju 2012, gdy ABW wysłało notatkę do najważniejszych osób w państwie, sprawa Amber Gold nie była „dostatecznie poznana”. Istotnym wydarzenie dla śledztwa była wiadomość, że spółka Marcina P. nie posiadała złota. Gdy dowiedzieliśmy się, o tym fakcie, wiedziałem, że mamy do czynienia z oszustwem na wielką skalę - zeznał Bondaryk.

W drugiej części przesłuchania poruszony został wątek wpisu Amber Gold na listę KNF.

Komisja Nadzoru Finansowego, wpisując Amber Gold na listę ostrzeżeń publicznych, nie poinformowała Agencji o tym, że ta spółka może być zagrożeniem - mówił były szef ABW Krzysztof Bondaryk. Zeznał, że szef KNF "nie poinformował ABW drogą formalną". - W innych sprawach nas pytał lub informował o zagrożeniu bezpieczeństwa państwa, jeśli chodzi o system finansowy, natomiast w sprawie Amber Gold nie poinformował - zaznaczył. Nie wykluczył, że gdyby takie zawiadomienie do ABW trafiło, sprawa mogłaby się inaczej potoczyć.

Podczas przesłuchania Bondaryk stwierdził, że każdy przełożony bierze odpowiedzialność za podległych mu funkcjonariuszy. - ABW w tej sprawie działała zgodnie z prawem i w granicach prawa i w niektórych wypadkach działaliśmy też w stanie wyższej konieczności - podkreślił b. szef ABW.

- Oczywiście, że każdy z nas ma sobie coś do zarzucenia, wiele rzeczy należało zrobić lepiej, szybciej, być może nie do końca wierzyć wyłącznie w dobra wolę i przekazywane informacje - dodał.

Powrót